Długość penisa to temat wielu anegdot bądź żartów. Czy w istocie ma ona jednak tak duże znaczenie, jakie przypisuje jej męska część społeczeństwa? O tym i innych tematach Borys Kossakowski rozmawiał z seksuologiem Danielem Cysarzem.

Borys Kossakowski: W mojej opinii na temat wielkości penisa wypowiedziało się już bardzo wielu ekspertów. Mimo tego wciąż dominują w tej sprawie domysły i mity. Dlaczego?

Daniel Cysarz: Jest to pokłosiem licznych miejskich legend i mitów na ten temat. Optymalna grubość, długość, żartobliwe porównywanie do innych. Swego rodzaju presja społeczna powoduje, że penis musi w opinii mężczyzn sprostać naprawdę wielu oczekiwaniom.

Co wydaje się dziwne, bo zwykle go nie widać.

Ewolucyjnie długość penisa nie ma żadnego znaczenia. Niemal każdy jest bowiem w stanie skutecznie zapłodnić kobietę. Przeciwieństwem są damskie piersi oraz pupy. Optymalna szerokość bioder dawniej potwierdzała, że kobieta poradzi sobie z porodem, a odpowiedni rozmiar piersi gwarantował należyte wykarmienie nowo narodzonego dziecka.

Czy częste obawy mężczyzn mają przełożenie na rzeczywistość? Słyszał Pan kiedyś o historii, gdy kobieta ostentacyjnie opuściła sypialnię z wiadomego powodu?

Zdecydowanie nie. Obawy mają podłoże w lękach, których znaczna część kształtowała się w czasach szkolnych i okresie dojrzewania. Często mężczyźni upatrują przyczyny swoich niepowodzeń seksualnych w długości penisa, co w przeważających liczbie przypadków jest zupełnie bezpodstawne. Zwykle problem dotyczy niskiej pewności siebie, którą kobieta jest oczywiście w stanie wyczuć.

Jeśli problem w istocie dotyczy wybujałych lęków mężczyzn, czemu ta tematyka tak często pojawia się w literaturze czy filmach? Z pewnością kojarzy Pan scenę z Trainspotting.

Na podstawie mojego doświadczenia mogę stwierdzić, że chodzi o fantazje i lęki twórców scenariuszy. Nie dostrzegam żadnego innego uzasadnienia. Kobiety są naprawdę zaskoczone, słysząc historie dotyczące ogromu obaw facetów. Dla nich temat jest raczej obojętny. Nawet jeśli dogryzają z tego powodu swoim partnerom lub pozwalają sobie na pewne docinki, ma to raczej związek z ich męskim marudzeniem, którego szczerze nienawidzą.

Dlaczego penis jest często traktowany jako osobny byt?

Chodzi o fakt, że na inne części ciała mamy zdecydowanie większy wpływ. Możemy przecież zacisnąć pięść, unieść nogę czy zgiąć ramię. Penis natomiast nie zawsze się słucha (śmiech). Im bardziej nam na czymś zależy, tym częściej się to nie udaje. Ciało jest czasem dla nas złośliwe, co boli podwójnie podczas zbliżeń z nową partnerką lub kobietą, na której zależy nam szczególnie mocno.

Czy uważa pan, że powiększanie penisa ma sens i czy w ogóle jest możliwe?

Metody reklamowane w Internecie, czyli magiczne maści czy tabletki, z wiadomych względów nie działają. Istnieje możliwość operacyjnego wydłużenia penisa, ale jest to opcja skierowana do mężczyzn, którzy są w stanie zaryzykować powikłania dla 2 lub 3 dodatkowych centymetrów. Kluczowym problemem jest brak akceptacji własnych ciał. Gdy dwie osoby dobrze się ze sobą zgrają, wszystko ułoży się dobrze, a centymetry nie będą odgrywać żadnej roli. Nie będzie również potrzebny duży samochód. Każdy powinien o tym pamiętać.

Top